poniedziałek, 13 września 2021

Czwartkowe spotkania przy Duszy Jezusa

 Kochani, wracamy do spotkań w realu. Już w najbliższy czwartek w naszej kaplicy (Kraków-Prądnik Biały, ul. Matki Pauli Tajber 1) spotkanie: adoracja, konferencja, pogaduchy przy herbacie...

Zapraszam

Start o 18.30!


środa, 8 września 2021

Niezatapialni

 Minęły już czasy, gdy ludzie bezrefleksyjnie wierzyli w postęp techniczny. W tym "postoptymistycznym" (genialny ks. Halik!) świecie, niejeden Titanik poszedł na dno i to bez większego wstrząsu społecznego. Po prostu, chociaż brzmi to strasznie, przyzwyczailiśmy się do rozczarowań. Odkąd świat tańczy tak, jak mu zagra mały, niewidoczny wirus, nic już nie wydaje się niezatapialne.

Pesymistyczne? Zapewne. Prawdziwe? W wielu duszach ta ponura melodia ma jeszcze bardziej skowyczące dźwięki.

W tym kontekście, chciałabym przed Wasze oczy postawić starą, rosyjską zabawkę. Nie jako tanią pociechę, czy rozrywkę odwracającą uwagę od ponurej rzeczywistości, ale jako... wzór.

Wańka-Wstańka, bo o niej mówię, przyszła mi do głowy, gdy myślałam to tym, skąd dzisiaj człowiek może czerpać siłę i optymizm. 

Wańka-Wstańka - symbol tego, czego nie da się przewrócić! Jeśli popchniesz tę zabawkę, pokołysze się na boki, ale po chwili wróci do pionu. Zawsze do pionu. Nie do wywrócenia. 

I właśnie w tej zabawce jest ukryte dla nas przesłanie. Wiecie dlaczego Wańka-Wstańka się nie wywraca? Bo ma środek ciężkości umiejscowiony wewnątrz, w samym środku, nisko. Chyba już domyślacie się, co chcę przez to powiedzieć.

Jeśli to, co stanowi przedmiot naszej nadziei, nasz skarb, cel, szczęście jest poza nami, w ludziach, przedmiotach, ogólnie w świecie stworzonym, to w jakimś momencie możemy się, biegnąc do tego celu, przewrócić. Może nas spotkać zawód, rozczarowanie.

Ale jeśli przedmiotem Twoich pragnień jest Bóg, to On mieszka w głębi Twojej duszy, w samym centrum Ciebie. Nie musisz nigdzie biec! Boga nie da się zdobyć, jedynie można przyjąć Jego miłość. I właśnie ta miłość sprawiła, że On zamieszkał w naszych duszach. Kiedy przyjmujemy Komunie św. ustaje wszelkie zmaganie, bieganina i wysiłki. Masz wszystko. Jesteś najbogatszy na świecie. Nigdzie nie musisz pędzić, o nic walczyć. 

Właśnie wtedy stajesz się niezatapialny, nie do wywrócenia, jak Wańka-Wstańka.

środa, 2 czerwca 2021

Do celu

 Każde głoszenie ma swój cel. Kiedy ktoś otwiera usta, by mówić, robi to po coś. Nawet, jeśli sobie tego nie uświadamia. 

Czasem warto, zanim zaczniemy mówić, zastanowić się, czy.... warto mówić.

Szczególnie kiedy jesteśmy ludźmi Kościoła. Bo w Kościele jest tylko jeden cel przepowiadania: Eucharystia.

Słowo stało się Ciałem, a Ono zostało pośród nas pod postacią Chleba. Zatem każde słowo ma prowadzić do wiary i spożywania tego Chleba, w którym jednoczymy się z Bogiem. I z ludźmi.

Reszta jest milczeniem.


czwartek, 27 maja 2021

Po Pięćdziesiątnicy

 Co jest po Pięćdziesiątnicy? Sześćdziesiątnica!

Taki suchar na początek :-)

Ale na poważnie, po Zesłaniu Ducha Świętego nic się nie kończy (poza okresem wielkanocnym), a wszystko się zaczyna.

Pięćdziesiątnica jest jak blok startowy, dzięki któremu możemy dynamicznie ruszyć do przodu, by głosić Jezusa. 

Zdaję sobie sprawę, że "blok startowy" brzmi sucho, technicznie. A przecież Duch Święty jest Osobą, Miłością, Więzią... I chcę żebyście wiedzieli, że jest On dla mnie przede wszystkim Umiłowaną Osobą, która zamieszkuje wnętrze mojej duszy.

I właśnie właśnie dlatego jest jak...  blok startowy.

Żeby z mocą gdzieś pobiec, potrzebuję oparcia. Kogoś, kto mnie wspiera i posyła. Żeby być posłanym, muszę mieć miejsce, z którego jestem wysyłana. Potrzebuję bezpiecznego domu, z którego wyjdę i do którego mogę wrócić.  Jak Jezus, który od Ojca wychodzi i do Niego wraca. Bez domu jestem tylko błąkającym się bez celu wędrowcem. 

Tym domem jest moje dusza, w której przebywa Ojciec, Syn i Duch Święty.

Jezus posyła nas do świata, który potrzebuje zbawienia. Potrzebuje zbawienia, bo jest zagubiony i bezduszny. My nie jesteśmy "ze świata". To nie jest nasze naturalne środowisko, ale miejsce pracy. 

Jezus też nie ukrywa, że ta wyprawa do świata mocno może nas potarmosić i poobijać. 

Tym bardziej potrzebujemy bezpiecznego domu. 

Zanim zamieszkamy w mieszkaniu przygotowanym nam przez Jezusa w niebie, musimy nieustannie wracać do wnętrza duszy. Do sanktuarium, gdzie przebywa Bóg, by zaczerpnąć siły w kochanej i kochającej się Rodzinie Trójcy. 

I wtedy, napełnieni miłością, którą jest Duch Święty, możemy wystartować jak z bloku startowego.

niedziela, 4 kwietnia 2021

Film o obrazie Jezusa Promieniującego

 Popatrzcie, kontemplujcie... Niech Was prześwietli Jego światło: https://www.youtube.com/watch?v=QmiQhP92f9Q

Pewność

Cóż bardziej pewnego niż śmierć? Ze wszystkich rzeczy na ziemi, które mogą się wydarzyć, śmierć jest najbardziej przewidywalna. 

Pewnego dnia ta pewność została zachwiana. Pusty grób naruszył najbardziej podstawowy porządek rzeczy. 

Co zatem jest pewne? Co nie zawodzi?

Tylko Ten, który zwyciężył niezawodną śmierć.

Jezus



niedziela, 21 marca 2021

Ciastko, czyli ziarno, czyli właściwie życie samo

 Dzisiaj człowiek chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Chce mieć bliskie relacje, przyjaciół, rodzinę. Być otoczony ludźmi, którzy go rozumieją, kochają, akceptują. Chce rozmawiać, patrzeć, dotykać. Jednym słowem być blisko. Każdy z nas tego pragnie, bo Bóg stworzył nas do relacji. Do tego, by kochać i być kochanym.

Ale dzisiaj człowiek chce równocześnie mieć swoje życie, prywatność, bezpieczną przestrzeń, bańkę, dużą bańkę... Chce, żeby go nikt nie kwestionował, żeby wszystko było według jego planu, racji, przyzwyczajeń, wygody.

I tego się nie da pogodzić. Jezus mówi prosto:

"Jeśli ziarno, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo"

To nie jest jakaś religijna ideologia, to samo życie. Jeśli nie chce się zostać samemu jak palec, trzeba nakłuć balonik egoizmu. Nie ma trzeciej drogi.



niedziela, 24 stycznia 2021

Zdrada wśród najbliższych

 Jezus był atakowany przez nieprzyjaciół. Przez tych, którzy zwalczali Jego naukę, albo Go po prostu nienawidzili, bo był inny. Zwykła rzecz, można by powiedzieć. Tak wygląda życie.

O wiele bardziej bolą rany zadane przez najbliższych, wewnątrz rodziny Kościoła. Ciosy ze strony tych, którzy są blisko, którzy przecież chcą dla Jezusa dobrze, którzy Go cenią, kochają, walczą o Jego Królestwo...

Czy można równocześnie być "za" Jezusem i zadawać Mu ból? Niestety, można.

I w tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę. Bo można by ten tekst kontynuować, wymieniając przeróżne zdrady i grzechy w Kościele. Od tych oczywistych i najgorszych zaczynając, co do których wszyscy jesteśmy zgodni, że są ohydne, po te bardziej subtelne, gdzie ocena już nie jest taka jednoznaczna. Być może nawet doszlibyśmy do punktu, w którym coś dla jednych byłoby zdradą, a dla drugich zasługą i heroiczną wiernością. Bo jedni dla Jezusa robią to, a inni wprost przeciwnie... I zaczyna się wojna. A wszystko dla Jezusa!

Może więc warto zastanowić się co jest wspólnym mianownikiem dla różnych przejawów zdrady Jezusa. Co jest jej istotą. Tak ze strony Jego wrogów, jak i zwolenników. 

Wrogowie Jezusa "chcieli Go pojmać". Nawet w pewnym momencie fizycznie im się to udało. Na szczęście, Boga nie można okiełznać czy ograniczyć i Jezus konsekwentnie przeprowadził swój plan. Plan zbawienia człowieka przez miłość.

Hej! Ale czy tego samego nie próbowali jego fani! Przecież chcieli Go "porwać, aby Go obwołać Królem" (J 6, 15)! A rodzina? "Przyszli go powstrzymać" (Mk 3, 21). A Szymon Piotr, czyż nie chciał Jezusa zatrzymać w Jego drodze do Jerozolimy? Wszyscy Oni także starają  się Jezusa "pochwycić", okiełznać, zapanować nad Nim, bo Jego plany nie zgadzały się z ich własnymi.

I to jest, Drodzy, historia nas wszystkich, którzy jesteśmy blisko Jezusa. Raz po raz jesteśmy kuszeni, by, zamiast słuchać Jezusa i iść za Nim, próbować naginać Jego naukę do własnych pomysłów.

Jezus idzie własną drogą, a "drogi Jego nie są naszymi drogami". Jeśli nie chcemy dzień po dniu słuchać Jego pomysłów i pozostajemy przy jedynie ludzkim sposobie myślenia, zdradzamy Go. Nawet jeśli należymy do Jego rodziny czy grona najbliższych przyjaciół.

Słuchać i być posłusznym. Nawrócony Szymon Piotr, już nie przepasuje się sam i nie idzie gdzie sam chce (por. J 21,18)

wtorek, 1 grudnia 2020

Bóg w niedoskonałym świecie

 A czy nie lepiej by było, gdyby Bóg, zamiast schodzić tu do tego świata unurzanego w bagnie zła, po prostu nas przeniósł do świata idealnego? Czy to nie jest lepszy plan zbawienia?

Przecież każdy z nas tęskni za doskonałością, za wolnością od otaczającej nas zewsząd głupoty, dziadostwa, przekrętów, brzydoty, nieuczciwości i chamstwa. Ach, uciec od tego! Znaleźć się w lepszym świecie...

Ale też uciec od własnej niedoskonałości. Nie ma co się oszukiwać i wypierać. Ten niedoskonały świat odbija się także w lustrze, gdy na nie patrzę. 

Więc może by takie zbawienie - odlot do lepszej ziemi z lepszą wersją mnie i innych?

A Bóg wymyślił, że przyjdzie do tego świata. Takiego jaki jest.

Jezus zanurzył się w Jordanie, w którym pływały grzechy tych, którzy przed chwilą tam chcieli się ich pozbyć. To przynajmniej było zło żałowane.

Ale Jezus zanurzył się także w całym bagnie zła nieżałowanego, butnego i dumnego. Gdy Go bito, poniżano, lekceważono i w końcu zabito.

Dlaczego?

Co to zmienia?

Gdzie tu zbawienie?

Czy świat dzisiaj jest mniej hardy i mniej chełpi się niegodziwością? Wątpię.

Więc gdzie tu plan?

On istnieje, ale jest ukryty dla tych, którzy chcą zaczynać od zmiany świata wokoło. Bo, żeby odnaleźć wejście, trzeba zacząć od siebie. 

Moja i twoja tęsknota za doskonałością jest z Ducha Świętego. Jest tęsknotą zapisaną od dawna, jak ślad po utraconym raju. I Bóg chce nas tam przywrócić, ale droga na skróty jest ślepa i wiedzie w przepaść.

Poczucie, że świat nie toczy się w tę stronę, którą powinien, że Kościół niedoskonały, że rodziny nasze nie takie wspierające i Bogiem silne, że przyjaciele, nawet ze wspólnoty, niewystarczająco uduchowieni, tylko jacyś tacy przyziemni, no i przede wszystkim, że my sami, nie tacy jak to sobie planowaliśmy w planie 5-letnim formacji własnej, kiedy to już przecież mieliśmy dojść do 7 komnaty życia duchowego, a tu... no cóż. To poczucie, które przecież rodzi się z dobrej duchowej tęsknoty, może nas pchnąć w złą stronę. Gorycz, złość, zniechęcenie, agresja wobec siebie i innych. Wreszcie złość wobec Boga. Odrzucenie Jego miłości w jawnym buncie lub skryte (to czasem jeszcze gorsze jak ukryty rak), gdy pozostajemy w zimnym dystansie.

To scenariusz klęski, nie zbawienia. Nawet, jeśli niektórzy pod wpływem takich uczuć, zaczynają walczyć o "lepszy świat", to ich walka przynosi pomnożenie zła, bo jej sprężyną jest niechęć, a nie miłość.

A Bóg przychodzi pokochać niedoskonałe, brzydkie, głupie, grzeszne. Nie kocha głupoty, grzechu i brzydoty, ale kocha mnie, która jestem taką.

I to jest początek zbawienia. I nie ma innego.

Ten moment, gdy uznajesz przed Bogiem swoją bezradność wobec tego, wszystkiego, co tak trudno w sobie zaakceptować, co budzi twój wstyd i rozczarowanie sobą, otwiera rzeki łaski, która obmywa i przemienia.

Kiedy zaczynasz czuć się kochany, przyjmujesz Boże Miłosierdzie... Nazwijmy to mocniej, bo zwrot Boże Miłosierdzie już się wyślizgał w uszach i sercach.

Kiedy leżysz na ziemi i czujesz się prochem i niczym, a Bóg i tak się do ciebie pochyla, lituje się nad tobą i cię podnosi do policzka i przytula, to właśnie wtedy zaczyna się zbawienie świata.

Kochany, zrozumiesz, że inni też są ofiarami grzechu, a nie wrogami do zabicia. I łaska rozleje się dalej.

Bo zbawienie to Królestwo, gdzie panuje miłość, a nie perfekcyjny pan czy pani domu.    

                                                                      

sobota, 28 listopada 2020

Oczekiwanie

Nie wiem jak Wy, ale przez ten cały Covid i inne zawirowania, tegoroczne adwentowe oczekiwanie naprawdę ma dla mnie smak oczekiwania na zbawienie. 

https://www.facebook.com/?_rdc=2&_rdr

czwartek, 26 listopada 2020

O duchowości M. Pauli Tajber

Przyjechali kiedyś do Siedlca ludzie z Via Sanctorum i nagraliśmy tak ad hoc, bez większego przygotowania, krótką konferencję o duchowości M. Pauli Tajber. Jakoś mi się to zawieruszyło pośród życiowych zawirowań, ale jeśli ktoś by chciał posłuchać, wrzucam dzisiaj:

https://www.youtube.com/watch?v=O7PlI3xZXTE