czwartek, 11 sierpnia 2016

Miłość to także wymagania

Kochani, od dłuższego czasu w komentarzach pojawił się, oględnie mówiąc, chaos i przepychanki. Być może dla kilku osób jest to naturalne środowisko życia, ale dla mnie - nie.  Raz i drugi, łagodnie sugerowałam, żeby popracować na stylem i treścią wypowiedzi, ale bez skutku. Gdy upomnienie nie przynosi skutku, przychodzi czas na postawienie wymagań. 
Każdy może prowadzić bloga, a po za tym są liczne fora, gdzie każdy może dyskutować do woli. Jeśli jednak ktoś chce wypowiadać się tutaj (w jakiś sposób jest gościem w moim domu), musi przyjąć panujące na tym terenie zasady. 
Podałam je już poprzednio, ale widać, bez skutku. Np. prosiłam o podpisywanie się jakimś nickiem, żeby można było zrozumieć o co komu biega. Prosiłam także, by pisać KOMENTARZE, czyli teksty nawiązujące do treści posta. Ale czytanie ze zrozumieniem nie jest jak widać łatwą umiejętnością.
Stąd, niestety, dla dobra ogółu, będę zmuszona włączyć weryfikację komentarzy. 
Przepraszam wszystkich Czytelników bloga za to utrudnienie, ale nie widzę innego wyjścia.
Serdecznie pozdrawiam i do usłyszenia po wakacjach. Popatrzcie na piękno przyrody i wróćcie tutaj 1 września :-)

środa, 3 sierpnia 2016

To się nazywa wstać z kanapy!

Modne się już stało papieskie wezwanie, żeby wstać z kanapy i zamienić ją na wyczynowe buty. Ale gdy my sobie o tym rozmawiamy, niektórzy robię to w praktyce.
2 sierpnia, a więc niebawem po zakończeniu ŚDM-u, w naszej kaplicy s. Celina złożyła Bogu swoje śluby zakonne w Zgromadzeniu Sióstr Duszy Chrystusowej. Po okresie nowicjatu, zdecydowała, by poświęcić swoje życie Bogu i służbie ludziom. 

chwila odczytania napisanej własnoręcznie formuły ślubów zakonnych...

To jest radykalne zostawienie kanapy i założenie prawdziwie wyczynowych butów. Wyczynowych, bo nie każdy jest zdolny do tego, by pójść za Jezusem czerwonym szlakiem życia według rad ewangelicznych. 
Polecam Ją Waszym modlitwom. Proście także za tych młodych ludzi, których Bóg wzywa do życia kapłańskiego i zakonnego, żeby mieli odwagę podjąć wyzwanie i iść za Jezusem.
A jeśli ciebie wzywa Bóg, to nie wahaj się. Kanapy wychodzą z mody...

wtorek, 2 sierpnia 2016

ś.p. Kard. Franciszek

Ś.P. Kard. Franciszek - przez większość mojego życia mój Biskup mojego Krakowa... Niech Pan obdarzy Go chwałą nieba...

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Dwie pielgrzymki, czyli o tym jak do Polski przyjechali Papież Franciszek i Papa Francesco...

Tak, tak, właśnie takie wrażenie może mieć ktoś, kto słuchał i uczestniczył w ŚDM (należę do tych szczęśliwców), a potem czytał rewelacje niektórych gazet i portali...
Było ich dwóch!
Jednego spotkali owi dziennikarze, a drugiego młodzież i reszta 2,5 milionowej rzeszy ludzi.
Zresztą trudno się temu dysonansowi poznawczemu dziwić.
Można to było przewidzieć wcześniej, gdy przedstawiciele mediów z uporem maniaka zadawali wszystkim pytanie: Czego się spodziewasz po wizycie Papieża Franciszka?
Jeśli się spodziewam, to znaczy, że będę słuchać i patrzeć z tezą, z jakimś założeniem, z wybiórczą wrażliwością, skoncentrowana jedynie na tym, co odpowiada na moje oczekiwania.
W tym spodziewaniu ukryty jest filtr, który uniemożliwia przyjęcie przesłania Papieża.
I rzeczywiście, na skutki nie trzeba było długo czekać.
Jak na zawołanie pojawiły się "przesłania", tylko że nie Papieża, ale tych spodziewaczy.

Kiedy Bp Grzegorz Ryś przygotowywał ewangelizatorów ŚDM-u na spotkanie z Papieżem, powiedział: Po prostu słuchajcie i patrzcie. Słuchajcie, co mówi i patrzcie, co robi. Bo to jest prorok, więc ważne są nie tylko słowa, ale i gesty...

Zrobiłam tak. 

I otrzymałam niesamowite przesłanie wzywające mnie do nawrócenia serca.
Nawet nie próbuję się tym dzielić, bo to zbyt osobiste doświadczenie.

Wierzę jednak głęboko, że Papa Francesco przyniósł je każdemu z nas.

Dlatego teraz, gdy ŚDM się skończył, warto odłożyć gazety i na spokojnie poczytać/posłuchać (po raz pierwszy lub kolejny) tego, co mówił Papież. Najlepiej wszystko po kolei. Aż się ułoży z tego jakaś wizja i prawdziwe zrozumienie, co On tak naprawdę chciał nam przekazać.


piątek, 22 lipca 2016

Z pola bitwy...

Od poniedziałku zaczęly się rekolekcje przygotowujące ewangelizatorów na ŚDM w ICE. Coś niesamowitego.... Można posłuchać nauczania Ks. Bpa Rysia z tych dni na profeto.pl
Od wczoraj ewangelizatorzy posługują na 6 scenach rozmieszczonych w Krakowie. Wszystko się dopiero rozkręca, a mnie już brak sił :-) No , ale młodośc to stan ducha - mówi do mnie O. Knabit z każdego plakatu w mieście, więc lecę dalej... Dziś ewangelizacja na placu Wolnica. Pozdrawiam :-)

sobota, 2 lipca 2016

Czynny kontemplatyk

Kiedy myślimy "mistyk", w naszej głowie pojawia się obraz lewitującego kontemplatyka, który nie wie, co się wokół niego dzieje. Mówiąc krótko, totalnie oderwany od rzeczywistości, odjechany gość.
Ale to nie jest cała prawda o mistyce. To w ogóle nie jest prawda o mistyce. Bo mistyk, wbrew pozorom, przebywa w samym centrum rzeczywistości, gdyż jest blisko Tego, który jest Prawdą. Dlatego mistycy, chociaż czasem dla świata niezrozumiali (to świat jest pogrążony w iluzji i pozorach), mocno na tenże świat wpływali i popychali go do przodu. I robią to dalej.
M. Paula Tajber pisała o tych błogosławionych skutkach kontemplacji i zjednoczenia z Bogiem w jednym ze swoich rozważań. Postarajcie się przedrzeć przez nieco archaiczny język i posłuchajcie:
Taka dusza szczęśliwą się czuje, gdyż działa już nie tyle myśląc o Bogu, ile dotykając się Wszechmocy Boga, działając pod Jego Wpływem, czuje się szczęśliwą w zetknięciu z Jej Mocą, promieniu­jąc w działaniu swym dobroczynną Mocą Boga na zewnątrz. Toteż dusza taka czuje się zjednoczoną z Bogiem w działaniu pod wpływem Woli Boga i gdy przez nią przepływa przebłogosła­wiona Moc Działania Boga, dusza ta jest całkowicie szczęśliwa, jej nic nie brakuje, ona poznaje Boga nie tyle wmyślając się w Boga lecz doświadcza­jąc Boga w działaniu Jego w niej i przez nią, w jej czynie dla Boga. To są dusze geniuszów, będących wyrazem przejawu Opatrzności Bożej w rodzaju ludzkim. Rozkoszą takich dusz, zjednoczonych w woli z Bogiem i potęgujących swą wolę pod wpływem Mocy Woli Boga, jest czyn ujawniony na zewnątrz przez działanie aktywne. A jakaż różnorodność jest w tym zjednoczeniu z Bogiem w czynie uzewnętrznionym! Tu rodzą się wielcy dobroczyńcy, którzy całe życie swe poświęcają dobru dla bliźnich, szczególnie ujawnionym w miło­sierdziu. Lecz są też dobroczyńcy, którzy słowem Bożym leczą dusze. To są powołania misyjne - czyn dla nich jest życiem, tu spotyka się ich dusza z Bogiem w łowieniu innej duszy dla Boga - tu dopiero czerpie Moc i Siłę z Boga, tu jej życie dla Boga, tu dopiero ona widzi Boga przez działanie Jego w nim dla bliźnich. Wtedy taka dusza jest szczęśliwą gdy mówi o Bogu - bo sama Go w tym słowie poznaje i widzi Jego działanie - przepływające przez nią - tu jest ta Komunia święta duchowa - to oddanie się Jezusa jej - by przez nią zdobyć miliony dusz dla Boga. Tu wyraża się siła Woli Boga, pociągania dusz do Boga - przez taką duszę apostolską. 
Inne dusze czują zjednoczenie z Bogiem w uzewnętrznionym czynie przez wyrażone słowo o Bogu na piśmie - takie dusze czują Boga w pracy swej twórczej - wyrażonej w myśleniu o Bogu dla bliźnich.
Taka dusza żyje Bogiem, gdy tworzy dla bliźnich w zjednoczeniu z Bogiem - daje im poznanie Boga, pobudza przez to poznanie do miłowania Boga. Ona w swej twórczości żyje Bogiem dla bliźnich, chwaląc tym zjednoczeniem Boga, nie sama lecz z bliźnim, którego porywa dla Boga. Jest to dusza twórcza, zjednoczona z Bogiem przez umysł twórczy, pobudzany Wolą Boga w woli do czynu słowa wyrażonego nie usty lecz w poezji, w naukowych dociekaniach, w wyrazie umysłowego zjednoczenia z Bogiem dla dawania poznania Boga innym w naukach ascetycznych, teologicznych, mistycznych określeniach wiedzy o Bogu.
To są dusze żyjące Bogiem w umysłowym czynie dającym innym poznanie Boga – to są dusze poetyckie, geniusze słowa Bożego uwiecznionego w piśmiennictwie. Dla nich jest żyć Bogiem - to poznawanie Boga nie tylko dla siebie, lecz z równą chęcią dawania Go poznawać innym.

Zaś najbogatszym zjednoczeniem z Bogiem jest zjednoczenie osobowości duszy naszej z Osobą Boską Syna Bożego Jezusa Chrystusa.”
Można? Można. Wielcy działacze, pisarze, artyści, głosiciele... Jeśli działanie bierze początek w Bogu i z Niego czerpie swoją siłę, wprowadza dobro, piękno i harmonię w ludzkie dusze. Czyż nie o to chodzi?
P.S. Dzisiaj wieczorem zaczynam swoje zakonne rekolekcje, więc do 10 lipca milknę i znikam z sieci, ale w tym czasie można coś o M. Pauli poczytać, polecam:


biografię M. Pauli Tajber autorstwa s. Fabiany Ptak

wybór pism M. pauli Tajber


refleksję nad duchowością m. Pauli mojego autorstwa

Książki można otrzymać, wysyłając na adres sbogna@gmail.com maila z podanym adresem pocztowym, na który należy wysłać wskazany tytuł.
Dobrej lektury i do zobaczenia po rekolekcjach :-)

wtorek, 28 czerwca 2016

Szczerze...

Mam nieodparte wrażenie, że szczerość jest dzisiaj nadmiernie ceniona. Raz po raz w sieci spotykam "złote myśli", że bohaterem jest ten, kto umie wygarnać innym, co czuje i co myśli, bez względu na konsekwencje. Cóż, niewątpliwie w zamyśle autorów ma to być odtrutka na szerzącą się wszędzie obłudę i zakłamanie, ale jakoś zapomniano, że przeciwieństwem kłamstwa jest prawda, a nie szczerość.
Niby to to samo, ale nie całkiem i nie zawsze.
Szczerość jest zgodnością pomiędzy tym, co się myśli (czuje), a tym, co się mówi. A prawda, to zgodność tego, co się mówi, myśli i jak jest.

Powie, ktoś: "No i co się czepia? Przecież mówię jak myslę i tak jest".
Owszem, ale tylko w twoim subiektywnym światku. Każdy z nas ma swoje racje, ale racja to, jak sama nazwa wskazuje, cząstka, a nie całość prawdy.

Gdy wypalę do kogoś, kogo nie lubię: "Jesteś niekompatybilny do moich oczekiwań i nie zamierzam z tobą konwersować" (tłumaczenie s. B.M :-), to owszem, jestem szczera, ale czy to na pewno jest prawda o tym człowieku? Raczej jedynie o moich uczuciach względem niego. 
Czy więc zatem mam prawo wylać na kogoś wiadro pomyj tylko dlatego, że mam problem z własnymi emocjami. I czy aby na pewno jest to bohaterstwo?

Nie jestem wrogiem szczerości, ale nie uważam, że jest ona sama w sobie wartością. Wartością jest prawda. A ona wymaga większego wysiłku niż tylko odwaga, by powiedzieć swoje zdanie.
Zresztą intuicyjnie czujemy, że w tej naszej szczerości jest wiele emocji. To częściej jest to, co czujemy niż myślimy.
Prawda wymaga wzniesienia się ponad subiektywne odczucia i szukania czegoś, co jest nam wspólne - rzeczywistości.

W końcu Jezus powiedział: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem", a nie szczerością...


poniedziałek, 27 czerwca 2016

sobota, 25 czerwca 2016

Różne przyczyny wzrostu pobożności...

Błagania, prośby, modlitwa wstawiennicza przez przyczynę wszystkich znanych i nieznanych świętych, akty strzeliste i wreszcie wielkie dziękczynienie - to duchowy efekt ostatnich godzin.
5-4 w rzutach karnych. Polska w ćwierćfinałach ME