niedziela, 4 kwietnia 2021

Film o obrazie Jezusa Promieniującego

 Popatrzcie, kontemplujcie... Niech Was prześwietli Jego światło: https://www.youtube.com/watch?v=QmiQhP92f9Q

Pewność

Cóż bardziej pewnego niż śmierć? Ze wszystkich rzeczy na ziemi, które mogą się wydarzyć, śmierć jest najbardziej przewidywalna. 

Pewnego dnia ta pewność została zachwiana. Pusty grób naruszył najbardziej podstawowy porządek rzeczy. 

Co zatem jest pewne? Co nie zawodzi?

Tylko Ten, który zwyciężył niezawodną śmierć.

Jezus



niedziela, 21 marca 2021

Ciastko, czyli ziarno, czyli właściwie życie samo

 Dzisiaj człowiek chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Chce mieć bliskie relacje, przyjaciół, rodzinę. Być otoczony ludźmi, którzy go rozumieją, kochają, akceptują. Chce rozmawiać, patrzeć, dotykać. Jednym słowem być blisko. Każdy z nas tego pragnie, bo Bóg stworzył nas do relacji. Do tego, by kochać i być kochanym.

Ale dzisiaj człowiek chce równocześnie mieć swoje życie, prywatność, bezpieczną przestrzeń, bańkę, dużą bańkę... Chce, żeby go nikt nie kwestionował, żeby wszystko było według jego planu, racji, przyzwyczajeń, wygody.

I tego się nie da pogodzić. Jezus mówi prosto:

"Jeśli ziarno, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo"

To nie jest jakaś religijna ideologia, to samo życie. Jeśli nie chce się zostać samemu jak palec, trzeba nakłuć balonik egoizmu. Nie ma trzeciej drogi.



niedziela, 24 stycznia 2021

Zdrada wśród najbliższych

 Jezus był atakowany przez nieprzyjaciół. Przez tych, którzy zwalczali Jego naukę, albo Go po prostu nienawidzili, bo był inny. Zwykła rzecz, można by powiedzieć. Tak wygląda życie.

O wiele bardziej bolą rany zadane przez najbliższych, wewnątrz rodziny Kościoła. Ciosy ze strony tych, którzy są blisko, którzy przecież chcą dla Jezusa dobrze, którzy Go cenią, kochają, walczą o Jego Królestwo...

Czy można równocześnie być "za" Jezusem i zadawać Mu ból? Niestety, można.

I w tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę. Bo można by ten tekst kontynuować, wymieniając przeróżne zdrady i grzechy w Kościele. Od tych oczywistych i najgorszych zaczynając, co do których wszyscy jesteśmy zgodni, że są ohydne, po te bardziej subtelne, gdzie ocena już nie jest taka jednoznaczna. Być może nawet doszlibyśmy do punktu, w którym coś dla jednych byłoby zdradą, a dla drugich zasługą i heroiczną wiernością. Bo jedni dla Jezusa robią to, a inni wprost przeciwnie... I zaczyna się wojna. A wszystko dla Jezusa!

Może więc warto zastanowić się co jest wspólnym mianownikiem dla różnych przejawów zdrady Jezusa. Co jest jej istotą. Tak ze strony Jego wrogów, jak i zwolenników. 

Wrogowie Jezusa "chcieli Go pojmać". Nawet w pewnym momencie fizycznie im się to udało. Na szczęście, Boga nie można okiełznać czy ograniczyć i Jezus konsekwentnie przeprowadził swój plan. Plan zbawienia człowieka przez miłość.

Hej! Ale czy tego samego nie próbowali jego fani! Przecież chcieli Go "porwać, aby Go obwołać Królem" (J 6, 15)! A rodzina? "Przyszli go powstrzymać" (Mk 3, 21). A Szymon Piotr, czyż nie chciał Jezusa zatrzymać w Jego drodze do Jerozolimy? Wszyscy Oni także starają  się Jezusa "pochwycić", okiełznać, zapanować nad Nim, bo Jego plany nie zgadzały się z ich własnymi.

I to jest, Drodzy, historia nas wszystkich, którzy jesteśmy blisko Jezusa. Raz po raz jesteśmy kuszeni, by, zamiast słuchać Jezusa i iść za Nim, próbować naginać Jego naukę do własnych pomysłów.

Jezus idzie własną drogą, a "drogi Jego nie są naszymi drogami". Jeśli nie chcemy dzień po dniu słuchać Jego pomysłów i pozostajemy przy jedynie ludzkim sposobie myślenia, zdradzamy Go. Nawet jeśli należymy do Jego rodziny czy grona najbliższych przyjaciół.

Słuchać i być posłusznym. Nawrócony Szymon Piotr, już nie przepasuje się sam i nie idzie gdzie sam chce (por. J 21,18)

wtorek, 1 grudnia 2020

Bóg w niedoskonałym świecie

 A czy nie lepiej by było, gdyby Bóg, zamiast schodzić tu do tego świata unurzanego w bagnie zła, po prostu nas przeniósł do świata idealnego? Czy to nie jest lepszy plan zbawienia?

Przecież każdy z nas tęskni za doskonałością, za wolnością od otaczającej nas zewsząd głupoty, dziadostwa, przekrętów, brzydoty, nieuczciwości i chamstwa. Ach, uciec od tego! Znaleźć się w lepszym świecie...

Ale też uciec od własnej niedoskonałości. Nie ma co się oszukiwać i wypierać. Ten niedoskonały świat odbija się także w lustrze, gdy na nie patrzę. 

Więc może by takie zbawienie - odlot do lepszej ziemi z lepszą wersją mnie i innych?

A Bóg wymyślił, że przyjdzie do tego świata. Takiego jaki jest.

Jezus zanurzył się w Jordanie, w którym pływały grzechy tych, którzy przed chwilą tam chcieli się ich pozbyć. To przynajmniej było zło żałowane.

Ale Jezus zanurzył się także w całym bagnie zła nieżałowanego, butnego i dumnego. Gdy Go bito, poniżano, lekceważono i w końcu zabito.

Dlaczego?

Co to zmienia?

Gdzie tu zbawienie?

Czy świat dzisiaj jest mniej hardy i mniej chełpi się niegodziwością? Wątpię.

Więc gdzie tu plan?

On istnieje, ale jest ukryty dla tych, którzy chcą zaczynać od zmiany świata wokoło. Bo, żeby odnaleźć wejście, trzeba zacząć od siebie. 

Moja i twoja tęsknota za doskonałością jest z Ducha Świętego. Jest tęsknotą zapisaną od dawna, jak ślad po utraconym raju. I Bóg chce nas tam przywrócić, ale droga na skróty jest ślepa i wiedzie w przepaść.

Poczucie, że świat nie toczy się w tę stronę, którą powinien, że Kościół niedoskonały, że rodziny nasze nie takie wspierające i Bogiem silne, że przyjaciele, nawet ze wspólnoty, niewystarczająco uduchowieni, tylko jacyś tacy przyziemni, no i przede wszystkim, że my sami, nie tacy jak to sobie planowaliśmy w planie 5-letnim formacji własnej, kiedy to już przecież mieliśmy dojść do 7 komnaty życia duchowego, a tu... no cóż. To poczucie, które przecież rodzi się z dobrej duchowej tęsknoty, może nas pchnąć w złą stronę. Gorycz, złość, zniechęcenie, agresja wobec siebie i innych. Wreszcie złość wobec Boga. Odrzucenie Jego miłości w jawnym buncie lub skryte (to czasem jeszcze gorsze jak ukryty rak), gdy pozostajemy w zimnym dystansie.

To scenariusz klęski, nie zbawienia. Nawet, jeśli niektórzy pod wpływem takich uczuć, zaczynają walczyć o "lepszy świat", to ich walka przynosi pomnożenie zła, bo jej sprężyną jest niechęć, a nie miłość.

A Bóg przychodzi pokochać niedoskonałe, brzydkie, głupie, grzeszne. Nie kocha głupoty, grzechu i brzydoty, ale kocha mnie, która jestem taką.

I to jest początek zbawienia. I nie ma innego.

Ten moment, gdy uznajesz przed Bogiem swoją bezradność wobec tego, wszystkiego, co tak trudno w sobie zaakceptować, co budzi twój wstyd i rozczarowanie sobą, otwiera rzeki łaski, która obmywa i przemienia.

Kiedy zaczynasz czuć się kochany, przyjmujesz Boże Miłosierdzie... Nazwijmy to mocniej, bo zwrot Boże Miłosierdzie już się wyślizgał w uszach i sercach.

Kiedy leżysz na ziemi i czujesz się prochem i niczym, a Bóg i tak się do ciebie pochyla, lituje się nad tobą i cię podnosi do policzka i przytula, to właśnie wtedy zaczyna się zbawienie świata.

Kochany, zrozumiesz, że inni też są ofiarami grzechu, a nie wrogami do zabicia. I łaska rozleje się dalej.

Bo zbawienie to Królestwo, gdzie panuje miłość, a nie perfekcyjny pan czy pani domu.    

                                                                      

sobota, 28 listopada 2020

Oczekiwanie

Nie wiem jak Wy, ale przez ten cały Covid i inne zawirowania, tegoroczne adwentowe oczekiwanie naprawdę ma dla mnie smak oczekiwania na zbawienie. 

https://www.facebook.com/?_rdc=2&_rdr

czwartek, 26 listopada 2020

O duchowości M. Pauli Tajber

Przyjechali kiedyś do Siedlca ludzie z Via Sanctorum i nagraliśmy tak ad hoc, bez większego przygotowania, krótką konferencję o duchowości M. Pauli Tajber. Jakoś mi się to zawieruszyło pośród życiowych zawirowań, ale jeśli ktoś by chciał posłuchać, wrzucam dzisiaj:

https://www.youtube.com/watch?v=O7PlI3xZXTE



sobota, 14 listopada 2020

Bezradność

Najgorsza jest chyba bezradność. Tak wiele dzieje się ważnych rzeczy, a ty nie możesz nic. Wiele jest stopni tej bezradności. Nie możesz dogadać się spokojnie z kimś, kto wykrzykuje swoje racje i bezradnie patrzysz na podziały i konflikty w  rodzinach, pomiędzy przyjaciółmi, we wspólnotach. Nie możesz pomóc i patrzysz jak wiele ludzi choruje, czy zwyczajnie podłamuje się i możesz tylko stać obok, może sam już trochę osłabiony i bezbronny. I patrzysz na słabość i grzech w Kościele i milczysz ze zwieszoną głową. Bezradność.
Mnie dopadł jeszcze i ten poziom bezradności, że nie byłam w stanie ogarnąć nawet własnego życia zmagając się z Covidem.
Nie zamierzam tu tworzyć covidocelebryckich opisów swoich przeżyć w chorobie, ale przy tej okazji chcę tylko dać jedno jasne świadectwo: Nie, to nie jest "lekka grypka". Przeczołgało mnie porządnie. Bez szpitala na szczęście, chociaż nie bez epizodu, gdy powinnam już wezwać karetkę. A przecież nie jest ani wiekowa, ani obciążona chorobami.
Ale nie o tym chcę pisać, a o rzeczy o wiele bardziej uniwersalnej. O tej bezradności.
Bezradność jest przeklęta, bo narusza nasze poczucie sprawczości, możliwości tworzenia, wpływania, kontrolowania. Bez tych umiejętności czujemy się pozbawieni mocy. Bezradność wciąga jak wir i wywołuje lęk, bo nie wiesz, czy istnieje dno, czy też będziesz tak spadać bez kontroli nad własnym życiem bez końca.
I właśnie wszystko zależy od tego dna. To może być największy przełom w życiu. Ono może zmienić doświadczenie bezradności w źródło niezniszczalnej siły. Mała śmierć, która prowadzi do pełni życia. Wąska brama.
Tym dnem są Ręce Boga. To właśnie w nie wpadasz, lecąc na z przerażeniem na złamanie karku.
Po drodze, wydaje ci się, że tracisz wszystko, ale tracisz jedynie iluzje i pozory mocy sprawczej. Czepiając się ich rozpaczliwie, opóźniasz wyzwolenie. Bo doświadczenie bezradności w Rękach Boga jest początkiem życia bez lęku.
Jeśli Bóg prowadzi cię przez takie doświadczenie, to nie po to, by cię zniszczyć, ale przeprowadzić cię na nowy poziom.
Tak się składa, że za kilka dni, 18 listopada moje Zgromadzenie będzie obchodzić 100-lecie ważnego wydarzenia z życia naszej Założycielki, M. Pauli Tajber. Właśnie takiej małej śmierci.
W listopadzie 1920 roku M. Tajber opuściła w ciemno ogarnięty wojną i rewolucją Żytomierz, by na lewo, bez zabezpieczeń przedostać się z Wołynia do Krakowa. O mało co straciłaby w drodze życie. A do Krakowa, ona córka bogatego fabrykanta, przybyła nie mając dosłownie nic. Całkowite ogołocenie.
Z tego ogołocenie powstało nasze Zgromadzenie Sióstr Duszy Chrystusowej. A raczej z zaufania, które przeszło przez taką próbę.
Dzisiaj to my tworzymy dalszy ciąg tej historii trudnych doświadczeń i nowej nadziei. 
Ostatnie słowo należy do nadziei.

piątek, 30 października 2020

Wobec wrogości

Czy Wy także, patrząc na to wszystko, co dzieje się wokoło, łapiecie się za głowę i myślicie: "Boże, co ja mam wobec tego wszystkiego zrobić? Jak zareagować? Co myśleć? Co powiedzieć? Czy w ogóle mówić, a może raczej milczeć i modlić się?
Ja tak mam.
I przypuszczam, że wielu czuje podobnie. To dylemat ludzi, którzy, z jednej strony, nie zamierzają wziąć udziału w trwającej wojnie, która dzieli ludzi na swoich i wrogów. Z drugiej zaś strony, czują, że całkowita bierność, nie jest neutralnością, ale jakąś formą dezercji.
Z pomocą przychodzi nam stara chrześcijańska zasada: 
Co zrobiłby na moim miejscu Jezus?
Zdaję sobie sprawę, że ta zasada wymaga ogromnej uczciwości i prawości serca. Przecież łatwo można nagiąć teksty Ewangelii do swoich poglądów. 
Ale kiedy uczciwie pytam Jezusa, to przychodzi odpowiedź. Jego odpowiedź.
Chcę się z Wami podzielić tą odpowiedzią, która przyszła do mnie:

  "Jezus jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość.(..) by [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości." Ef 2,14.16

W sobie zadawszy śmierć wrogości

poniedziałek, 4 maja 2020

O lęku profesjonalnie

Niedawno zaprzyjaźniona wspólnota poprosiła mnie o konferencję (on-line, oczywiście) na temat lęku. Chętnie podjęłam się tego wyzwania, bo w dziedzinie lęku czuję się specjalistką! Wpadam w panikę szybko i skutecznie! Osiągam 100 panikokilometrów w 4 sekundy. 
Więc jeśli chcecie posłuchać wywodów prawdziwego eksperta, zapraszam:

https://youtu.be/uMWGifSmzUU