piątek, 17 listopada 2017

Ojciec - żywy Bóg żyjących

W mojej wspólnocie zakonnej od początku jej istnienia, obchodzone jest Święto Boga Ojca (szkoda, że ciągle nie ma takiego święta w Kościele Powszechnym, bo przydałoby się, oj, przydało). Założycielka mojego Zgromadzenia bardzo mocno doświadczyła, że Bóg jest jej wszechmocnym, dobrym Ojcem i przekazała to w dziedzictwie naszej wspólnocie. Święto jest obchodzone 18 listopada, na pamiątkę mocnego, chociaż nie jedynego, doświadczenia Bożej opieki, gdy Zofia Tajber w roku 1920 przedostawała się podczas wojny przez granicę polsko-bolszewicką. Została wtedy wraz z dwoma towarzyszącymi jej siostrami, cudownie ocalona. Ale nie wspominanie wydarzeń jest tu najważniejsze.
O wiele bardziej ciekawe i wartościowe jest życie w tej samej rzeczywistości wiary w Boga, który jest Ojcem.
Niby wszyscy to wiemy i od dzieciństwa modlimy się słowami "Ojcze nasz", a jednak...
Jest taki psalm, który mocno mnie osobiście konfrontuje z prawdą, na ile żyję w obecności Prawdziwego Boga, a na ile grzęznę w bezowocnej taniej pobożności.
To psalm 115:

Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich. 
Mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą. 
Mają uszy, ale nie słyszą; nozdrza mają, ale nie czują zapachu. 
Mają ręce, lecz nie dotykają; nogi mają, ale nie chodzą; gardłem swoim nie wydają głosu. 
Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa.

Jeśli trwam w obecności Boga żywego, to doświadczam czegoś odwrotnego niż czciciele bożków:
Mój Bóg ma usta i mówi do mnie, ma oczy i patrzy na mnie dniem i nocą.
Ma uszy i mnie słyszy. Ma także nozdrza, co nie jest mało ważne, bo Stary Testament podkreśla, że Panu miła była woń ofiary, a więc, mojemu Bogu nie jest obojętne to, co robię dla Niego.
Mój Bóg ma ręce i mnie dotyka, a nawet, nieraz wprost niesie na swoich rękach.
Ma też nogi i zmierza w wybranym przez siebie kierunku. 
(Jeśli, a ufam, że nie, ale jeśli ktoś by się czepiał, że przedstawiam Boga jako człowieka z rękami, nogami itd., to pragnę poinformować, że jest to przenośnia, a patrząc jeszcze dalej, to i tak ten Bóg Niewyobrażalny i Nieogarniony objawił się w Jezusie Chrystusie, jak najbardziej z rękami i nogami... :-)

Ale idźmy, dalej, bo najważniejsze przed nami. 
Psalm podkreśla także, że czciciel staje się "podobny" do tego, kogo czci. Ten kto wierzy w Boga żywego jest... żywy. I nie mówicie mi, że przecież wszyscy wokoło są żywi. Mieć w sobie życie ( i to w obfitości, jak obiecuje Jezusa), to nowa jakość egzystencji. Trudno to nazwać, ale można by spróbować użyć słowa "żywotność". Coś, co daje napęd, twórczość, odwagę, siłę itd. Poza Bogiem nie ma źródła życia! W czasach, gdy duża część społeczeństwa zmaga się z depresją, to nie jest mało ważna wskazówka. Życie może przekazać tylko Bóg, bo jest.... Ojcem. To dość logiczne, prawda?

M. Paula Zofia Tajber miała w sobie bardzo dużo życia, bo czciła Boga żywego. Dlatego podjęła całkiem szaleńczą misję przedostania się podczas wojny do Polski i zakładania tu nowego Zgromadzenia ku czci Najśw. Duszy Chrystusa Pana. Za całe zabezpieczenie tej akcji miała... wiarę i zaufanie do Ojca. Wystarczyło. Bo to żywy Bóg jest.

wtorek, 14 listopada 2017

Błogosławieni cisi, czyli łagodna ekspansja pełna mocy

Gdzie się to urodziło, ja nie wiem. W każdym razie żyje to i ma się nieźle, pleniąc się w chrześcijańskich umysłach. Świątobliwe niedołęstwo, bo o nim mowa, to taka zaraza, która osłabia serce i obezwładnia człowieka, czyniąc go niezdolnym do działania.
Nie ma ono nic wspólnego z chrześcijaństwem, a jednak stroi się w jego piórka, udając wykwit pokory i cichości.
Uwaga! To koń trojański przeciwnika, który pod przykrywką pokrętnie interpretowanych fragmentów z Ewangelii, próbuje pozbawić nas mocy i w ten sposób zatrzymać ekspansję Królestwa Bożego.

piątek, 10 listopada 2017

Chrześcijaństwo dzikie czy bezobjawowe?

Czasem słyszę pełne troski głosy, że to chrześcijaństwo w wydaniu "charyzmatycznym" to takie emocje są i tylko tyle. Podzielam tę troskę, ale tylko w odniesieniu do drugiej części zdania, czyli słów: "i tylko tyle". Tak. Ja także niepokoję się, gdy przykrawa się doświadczenie chrześcijańskie jedynie do uczuć. Bo prawdziwa miłość (a chrześcijaństwo jest w swojej istocie miłością) angażuje całego człowieka. Rozum, wolę, psychikę... Wszystko.
Ale, gdzie są, pytam się, ci obrońcy integralnego chrześcijaństwa, kiedy pojawia się równie niepokojące zjawisko chrześcijaństwa drętwego i bezobjawowego?

środa, 8 listopada 2017

Biblia, eee...

Wczoraj głosiłam konferencję na kursie Alpha. Trafił mi się temat o Biblii. Lubię to👍. Ponieważ rzecz się działa w Krakowie, a nawet w jego ścisłym centrum, pojechałam tzw. komunikacją miejską. Myślę, sobie: "Jesteś już trochę starsza, trochę zmęczona, trochę słabsza i jest jesień.... Masz sto piętnaście powodów, żeby nie wlec ze sobą swojej wielkiej Biblii. Oczy też masz już kiepskie, a w księdze nie ma opcji "powiększ", więc wystarczy ci tekst w komórce."

wtorek, 7 listopada 2017

Na jesienne dni

Dni coraz krótsze i coraz mniej słoneczne. Więc szukamy czegoś ciepłego, jasnego, przytulnego na przezimowanie. W internetach zaczynają królować hasła w stylu: "kocyk/czekolada/kot/i co tam jeszcze.../ nie pyta, kocyk/czekolada/kot/i co tam jeszcze.../ rozumie". Nie pyta na pewno (chociaż, jeśli chodzi o kota, kto go wie?), ale, że od razu rozumie....