czwartek, 7 września 2017

Wiara i już

„Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa. Pytam dalej: czyż Izrael nie zrozumiał? Mojżesz mówi: Wzbudzę w was zawiść do tego, który nie jest ludem, wzniecę w was gniew do ludu nierozumnego. Izajasz zaś odważa się powiedzieć: Dałem się znaleźć tym, którzy mnie szukali, objawiłem się tym, którzy o Mnie nie pytali. A do Izraela mówi: Cały dzień wyciągałem ręce do ludu nieposłusznego i opornego. ” Rz 10,8-21

Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, a słyszy się Słowo Ewangelii. Pytanie św. Pawła: „czy może nie słyszeli?” dotyczy nie tylko Żydów, ale i nas. I my również musi odpowiedzieć: „Ależ tak!”. Słyszeliśmy Dobrą Nowinę. 
Jednak pomimo tego, można pozostać na obojętnym na Słowo, tak jak Żydzi wspomniani przez Pawła. Można mieć uszy pełne innych słów. Człowiek ma ograniczoną zdolność przyjmowania treści. Jeśli karmi się słowem tego świata, staje się nieczuły na Głos Boga. Dlatego zawsze warto zadawać sobie pytanie: Czym się karmię? Ile czasu poświęcam na czytanie Biblii? Jakich treści szukam w książkach, na stronach internetowych?
Jeśli karmimy się świadectwami wiary oraz samym Słowem Dobrej Nowiny to wcześniej czy później staniemy przez nieuniknionym pytaniem: "Wierzysz w to?"
Nie da się pozostać obojętnym. Albo trzeba temu wszystkiemu zaprzeczyć, albo paść na kolana i wyznać, że Jezus jest Panem, który powstał z martwych i zwyciężył. Nie da się na dłuższą metę pozostać w rozkroku. 
Albo stajemy się ludźmi, którzy cynicznie i kpiąco podchodzą do wiary w Jezusa, bo „nauka krzyża jest głupstwem dla tych, którzy idą na zatracenie” (1 Kor 1,18). Albo Słowu Boga staje się dla nas „mocą”, motorem życia, siłą, która przenosi góry i nadaje sens każdemu wydarzeniu.
Właśnie dzisiaj Słowo jest blisko. Jest na naszych ustach, gdy czytamy słowa Ewangelii lub gdy recytujemy brewiarz. To jest ten moment, by na nowo wyznać ustami swoimi wiarę. Wtedy Słowo, staje się słodkie i przynosi Dobrą Nowinę, na którą czeka każdy człowiek. A brzmi ona: "Jesteś zbawiony". Jesteś drogi w oczach Boga i kochany bez granic. Nie jesteś niczyj. Jesteś Dzieckiem Boga. Jego Synem, Córką, Dziedzicem Królestwa. Jesteś tak cenny, że Jezus oddał za Ciebie swoje życie.
Czyż nie jest to najbardziej upragnione przez ludzkie serce Słowo? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz