poniedziałek, 6 października 2014

Nadzieja i rozpacz

Duża cześć problemów z nadzieją, wynika z wielości skojarzeń i treści, które upychamy w tym jednym słowie. Obok siebie umieszczamy w nim tak odległe rzeczywistości jak naiwność i życie w iluzji ze stąpającą mocno po ziemi wytrwałością w dążeniu do celu, ludzkie spodziewania z nadprzyrodzoną cnotą teologalną, liczenie na czyjąś pomoc z zaufaniem we własne siły, marzycielstwo z pragnieniem szczęścia. I stąd sporo zamieszania.
  Nadzieja nie jedno ma imię, ale istnieje wspólny mianownik, który łączy te wszystkie dążenia i może być punktem wyjścia w naszych rozważaniach. 

Nadzieja to siła i dążenie skierowane ku jakiemuś dobru, chcianemu, lecz jeszcze nieosiągniętemu.

Właśnie dlatego, że różne mogą być owe "dobra", różnorodna jest i nadzieja. Jest ona potrzebna i do tego, by wyjść z domu na zakupy ("spodziewam się, że coś w sklepie znajdę poza pustymi półkami"!) i po to, żeby wyruszyć na biegun (tam nic nie ma poza śniegiem, ale trzeba mieć nadzieję, że się dojdzie i wróci). Bez nadziei nie ruszylibyśmy nawet palcem (bo i po co, jeśli niczego się nie spodziewamy). Bez nadziei nie ma dążenia. Nie ma rozwoju. Nie ma życia.
  Mówimy tu o nadziei naturalnej, którą św. Tomasz z Akwinu definiuje jako jedno z tzw. uczuć gniewliwych (passiones irascibilis). Stanowią one siłę zdobywczą i związane są z dążeniem, wysiłkiem podejmowanym dla osiągnięcia pożądanego przedmiotu. W tym znaczeniu nadzieja jest otuchą i ambicją, przekonaniem, że warto. Do tej samem grupy uczuć należą: rozpacz oraz bojaźń, gdyż i one są możliwą reakcją na trudności czy dystans oddzielający nas od upragnionego dobra. I może warto poświęcić nieco uwagi właśnie rozpaczy, by zrozumieć wartość i znaczenie nadziei w naszym życiu.
 Żyjemy w cywilizacji, która odcięła się od wielu źródeł nadziei. Od tych bardzo utopijnych i całkiem złudnych, ale także i od tych religijnych i nieodzownych jak np. nadzieja rozumiana jako zaufanie do autorytetu i związany z tym przekaz wartości. Cena tego eksperymentu jest ogromna. Według WHO na świecie ok. 350 mln ludzi cierpi na depresję, a liczba ta nieustannie rośnie. Ilość zachorowań jest wprost proporcjonalna do poziomu rozwoju cywilizacyjnego danego państwa i tak np. w Niemczech dotyczy co piątego mieszkańca tego kraju. Około miliona osób odbiera sobie co roku życie, co oznacza, że co 40 sekund, ktoś skutecznie popełnia samobójstwo (trzeba do tego doliczyć nieudane próby samobójcze). Te przerażające dane są wielkim wołaniem ludzi o nadzieję, o sens życia, o cel, który dawałby siłę do znoszenia trudu. 
 Rozpacz przybiera czasem, trudniejszą do rozpoznania, zawoalowaną postać ucieczki od rzeczywistości.  Polega ona na trwaniu w pewnym znieczuleniu psychicznym, któremu mogą służyć różnego rodzaju używki i przyjemności. Pozornie ktoś może dobrze funcjonować, ale jego wnętrze jest jakby "zamrożone". Ponieważ środki, które stosuje dla podtrzymania tego stanu stają się niezbędne, z czasem zniewalają go, prowadząc do nałogu. Takim znieczulaczem-zniewalaczem może stać się praktycznie wszystko, gdyż zniewalająca siła uzależnienia nie leży w przedmiocie, lecz w funkcji jaką pełni. Nawet źle rozumiana duchowość może być środkiem do ucieczki przed rzeczywistością w świat urojonej pseudomistyki. Tymczasem chrześcijaństwo nie proponuje nam duchowego haju. Wprost przeciwnie. Właśnie dlatego, że Jezus daje nam nadzieję, uwalnia nas i daje odwagę do zmierzenia się z rzeczywistością. 
Rozpacz jest brakiem perspektywy, brakiem wiary, że warto.
Być może wiele osób uzna to za uproszecznie, a nawet pewną naiwność, jednak jestem przekonana, że istnieje tylko jedno lekarstwo na rozpacz - spotkanie z Jezusem Chrystusem. Tym, który umarł i jest żyjącym na wieki. 

3 komentarze:

  1. Widzę, że zaczęła się w mediach dyskusja wokół tekstu Marii Patynowskiej o depresji, a właściwie o sposobach jej leczenia. I dobrze. Polecam teskt Agaty Puścikowkiej w "Gościu" i podpisuję się obiema rękoma
    http://gosc.pl/doc/2186844.Depresja-to-choroba

    OdpowiedzUsuń
  2. I visit day-to-day a few blogs and blogs to read posts, however this weblog presents feature based content.

    OdpowiedzUsuń
  3. I always spent my half an hour to read this blog's posts all the time along with a mug
    of coffee.

    OdpowiedzUsuń