czwartek, 9 maja 2019

Zwykły dzień z życia chrześcijanina

Dwa obrazki z życia zwykłych chrześcijan:
Filip budzi się rano i słyszy w głowie taki głos: "Wstań, idź na południe, na drogę, która wiedzie z Jerozolimy do Gazy. Jest pusta".
Filip nie idzie do lekarza, martwiąc się o stan swoich nerwów. Nie przeżywa nawet niepokoju, że zdarzyło się w jego życiu coś nadzwyczajnego. Po prostu wstaje i idzie. (Dz 8, 26-27)
Obrazek drugi:
W Damaszku mieszkał pewien człowiek. Miał na imię Ananiasz. Pewnego dnia Pan przemówił do niego: "Wstań i idź na ulicę, która nazywa się Prosta i odszukaj Szawła w domu Judy.
Ananiasz przeżywa opory, z powodu tego nadzwyczajnego wezwania. Ale nie dlatego, że ma ono charakter nadprzyrodzonego objawienia, tylko dlatego, że Bóg posyła go do człowieka niebezpiecznego. Ananiasz, jakby to była rzecz najbardziej zwyczajna dyskutuje z Bogiem w swoim widzeniu na temat sensu takiej wyprawy, a potem przekonany przez Boga, wstaje i idzie. (Dz 9, 10-17).
Ananiasz jest zwykłym szeregowym chrześcijaninem. Nie jest Apostołem, czy nawet diakonem jak Filip. Poza tą sceną nigdzie więcej nie jest wspomniany w Piśmie św.

Bądź jak Ananiasz.

8 komentarzy:

  1. Bardzo pragnę tak całkiem ślepo do końca wierzyć mojemu Panu ! To zaczęło być sensem mojego życia .! Pragnę tego z całego serca !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu ty się tym zajmij.Barbara.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kierując się takimi natchnieniami człowiek może pobłądzić. Przerabiałam to na sobie nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. A tak z innej beczki ....
    Czy będzie pielgrzymka do Siedlca ?
    Kiedy ?
    Jot Jot

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę o zgromadzeniu zakonnym... Ale się boję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lęk nie jest dobrym doradcą. Warto rozeznawać. Jeśli to jest Twoja droga, będziesz na niej szczęśliwa

      Usuń
    2. Jestem osobą słabowidzącą i coraz częściej myślę o należącej do Rodziny Oriońskiej wspólnocie Sióstr Sakramentek Niewidomych. Często oddalam od siebie myśli o Panu Bogu w ogóle, a potem uświadamiam sobie, że nie ma dla mnie nic pełniejszego – „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J, 6,68). Czasami przychodzą myśli o perspektywie życia wiecznego – trudno to opisać. Uciekam od tego w świat fikcji, internetu, do tego stopnia, że nawet nie umiem usłyszeć głosu Pana Boga i trochę nie chcę z obawy, że może chcieć ode mnie czegoś, czego nie chcę ja. Piękna jest tamta wspólnota – niewidome i słabowidzące siostry adorują Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, modląc się w różnych intencjach, a jednocześnie nie znajdują się za klauzurą, bo ks. Orione chciał, by były widoczne dla świata. Czy to nie wspaniałe, że Pan Jezus z takiej słabości jaką jest słaby wzrok lub brak wzroku uczynił narzędzie swojej chwały? Proszę, jeśli będzie miała Siostra czas, spojrzeć na ten film, to właśnie te siostry: https://youtu.be/7bKiLGvT4vM .

      Ale z powodów zdrowotnych boję się zmian w moim życiu, zwłaszcza jeśli okazałoby się, że jestem w błędzie. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest zostawianie za sobą tego, co teraz mam i co przecież otrzymałam od Pana Boga.

      Usuń