poniedziałek, 9 lutego 2015

Genezaret i Nazaret, czyli nic nowego pod słońcem

Początek i koniec szóstego rozdziału Ewangelii według św. Marka to jakby obrazek żywcem ściągnięty z naszych parafii i kościołów.

W jednych siedzą sobie z nogą na nodze ludzie, którzy nie od dziś znają  Jezusa (ich rodziny są katolickie od czterech tysięcy lat :-)). Więc, nic szczególnego po spotkaniu z Nim w Eucharystii się nie spodziewają. Po prostu nadszedł szabat (o, pardon, niedziela), więc udali się do synag... do kościoła, znaczy się i słuchają Jezusa. Owszem, przysłuchają się, trochę dziwią i... powątpiewają (por. M 6, 1-4). Skutek jest oczywisty:  Jezus "nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu." (Mk 6, 5)

Są też inne kościoły (a nawet czasem, ku zgrozie porządnych ludzi stadiony! :-O), gdzie tłumy biegają (też ku zgrozie!), biegają i znoszą chorych, wszędzie, "gdziekolwiek, jak słyszeli, przebywa" Jezus.  Skutek? "wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie." (Mk 6, 54-56).

Czyli nic nowego pod słońcem....

Tylko te proporcje mnie niepokoją. Nazaret to było jedno małe miasteczko, a ziemia Genezaret to nazwa bardziej ogólna dotycząca wielu miejscowości nad jeziorem Tyberiadzkim. Czyżby dziś było więcej Nazaretów?


7 komentarzy:

  1. Proporcje są chyba te same. Tylko trzeba się oddalić od Nazaretu, żeby zobaczyć resztę :)
    W Polsce Nazaret bardzo popularny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pocieszającą podpowiedź :-)

      Usuń
  2. Mam pytanie czy to zle ze sie szuka Boga i chodzi na Msze Sw. z uwolnieniem i uzdrowieniem.i nie mowie tu o stadionie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy tam jest jakies zagrozenie???

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie natomiast przerażają ci pierwsi - katolicy z pokolenia na pokolenie, różaniec z nogą na nodze, cwaniactwo pod pachą, a w rodzinie patologia goni patologię. To zaobserwowałam najpierw na wsi, a potem szok bo w mojej Warszawce Np., pani psycholog tzw. chrześcijańska psycholog - o zgrozo - gdy pomagała wstawiać się za mną pomagając księdzu egzorcyście, odmawiając różaniec z nóżką na nóżce. Do dziś nie wiem kto tych egzorcyzmów potrzebował. Najpierw szok, niedowierzanie, potem niesmak, a potem myśl - czy to jakieś nowe standardy dla głęboko wierzących katolików czy Bóg takich ludzi słucha ? Niesmak pozostał do dzisiaj, i tak sobie myślę, że Nasz Kochany Bóg ma Boską cierpliwość do swojego stworzenia i po lekturze Starego Testamentu szczególnie - nic od tylu lat się nie zmieniło - tylko tło. Natomiast te drugie zbiorowisko ludzi prawie zawsze mnie zachwyca, w szczególności, w czasach gdy byłam niewierząca. Powalało mnie wręcz na kolana i powala do teraz. Pozdrawiam. Anna - Nawrócona poganka.

    OdpowiedzUsuń
  5. A Jezus Ten sam i w Nazarecie i w Genezaret. Nawet jesli wypomina niedowiarstwo to tylko z miłości. Tak naprawdę granica tego, co zostało nazwane w tym poście "Nazaretem" i "Genezaret". przebiega przez serce każdego z nas. Cud Jezus czyni na mocy wiary zarówno kogoś, kto w swoim parafialnym kościele odmówi różaniec, jak i na stadionie pelnym ludzi wychwalających Jego Imię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę do wypowiedzi Mariolki dodać jedynie pełne głębokiego znaczenia: o to, to...

      Usuń