piątek, 4 września 2015

Wiara wątpliwa

Chociaż nasza reprezentacja nieco nadkruszyła wyrytą w kamieniu naszej świadomości definicję piłki nożnej (przypomnę: "Piłka nożna to taka gra, w której 22 facetów biega za piłką, a i tak wygrywają Niemcy" Gary Lineker), to pomimo niewątpliwego i przecież niedawnego faktu, że 11 października 2014 roku wydarzył się naprawdę, jest we mnie jakieś niedowierzanie. Więcej. Jakaś niewiara, że Polacy mogą dziś pokonać Niemców.
I zawstydził mnie ten stan mojej duszy.
Nie tylko ze względów patriotyczno-sportowych. Ale i czysto duchowych.

Jeśli oglądało się cud, a wiary dalej brak, to kiepsko to rokuje.
Opór serca nieskorego do wierzenia, nie tylko w dziedzinie sportu, to poważna przeszkoda do zwycięstwa. 

To kłoda na drodze Jezusa do ludzkiego zbawienia. Bo warunek jest jeden: trzeba uwierzyć, że to jest możliwe. Czyż to nie o nas, ludziach, z bólem mówił Jezus w przypowieści: "Choćby i kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Łk 16, 31)?

Bo i dziś pośród nas dzieją się znaki Bożej mocy. Cuda większe niż wygrana z Niemcami. Wystarczy otworzyć oczy. I uwierzyć. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza